Przegrany klasyk Boca – przewaga topnieje

Zmęczona trudnym zremisowanym bojem Copa Libertadores w Brazylii przeciwko Palmeiras drużyna Boca Juniors nie zdołała odpowiednio przygotować się do ligowego klasyku z Independiente. „Xeneizes” polegli w Avellanedzie rezultatem 0:1, wskutek czego przewaga lidera nad drugim Godoy Cruz zmalała do czterech punktów. Marsz ekipy Guillermo Barrosa Schelotto do drugiego z rzędu mistrzowskiego tytułu został nieco spowolniony. Druga konsekutywna porażka w Superlidze oraz plaga kontuzji budzi niepokoje w szeregach czempiona Argentyny.

Kwietniowy harmonogram rozgrywek naprawdę daje Boca w kość. Koncentracja na Pucharze Wyzwolicieli powoduje gorsze zespołu na arenie ligowej. Ponadto coraz przez kontuzje wypada z obiegu coraz więcej piłkarzy. W ostatnim spotkaniu z Palmeiras mięsień udowy zerwał obrońca Paolo Goltz, przez co w bieżącej kampanii już raczej nie wystąpi. Co gorsza, na treningu przed niedzielnym meczem odnowiła się kontuzja kolana u Carlosa Téveza oraz dyskomfort w mięśniu uda uniemożliwił grę Edwinowi Cardonie.

Nadal niedostępni są nominalny kapitan Fernando Gago oraz snajper Darío Benedetto. Obaj leczą zerwane więzadła krzyżowe w kolanie i o ile pierwszy niemal wykurował się i wróci do końca kwietnia, to drugiego w bieżącym sezonie raczej już nie zobaczymy.

Do szlagieru 23. kolejki Superliga Argentina mistrzowie kraju tanga przystąpili w tak okrojonym składzie, że wśród wyjściowej jedenastki znalazł się kompletny nowicjusz, a mianowicie 18-letni pomocnik Agustín Almendra. Nie można powiedzieć, aby zaliczył udany debiut, lecz ranga spotkania go usprawiedliwia.

W pierwszej połowie brakowało ciekawych okazji podbramkowych na stadionie Libertadores de América. Zawodnicy jednak nie odpuścili sobie ostrej gry, co spowodowało kontuzje aż trzech futbolistów, w tym dwóch potencjalnych kadrowiczów na Mundial. Wśród Independiente urazy zmusiły do opuszczenia boiska Fabricio Bustosa oraz tuż przed przerwą Jonása Gutiérreza.

Spośród futbolistów „Bosteros” przedwcześnie batalię zakończył Wilmar Barrios. Reprezentant Kolumbii nie powinien długo się kurować, ale też nie wiadomo czy wyzdrowieje do drugiej potyczki grupowej Libertadores z Brazylijczykami.

Do przerwy liderzy tabeli raz stworzyli większe zagrożenie pod bramką Martína Campañy, gdy Urugwajczyk podczas rzutu rożnego musiał sparować uderzenie głową Waltera Bou.

Częściej nacierał jednak Independiente i szczerze mówiąc gospodarze zasłużenie objęli prowadzenie w 57 minucie dzięki zabójczemu kontratakowi wyprowadzonemu od własnej połowy. Wówczas eks-Boca, Juan Sánchez Miño posłał kapitalną asystę w pole karne, którą wykorzystał Martín Benítez. Skrzydłowy uciekając spod opieki defensorów znalazł się sam na sam z Agustínem Rossim, pokonując go celnym strzałem w długi róg.

Chwilę przed utratą gola Boca na prowadzenie mógł wyciągnąć Cristian Pavón, aczkolwiek jego strzał ze skraju pola karnego wylądował prosto w rękawicach Campañy. U wstępu drugiej odsłony sędzia pomógł Boca, gdy nie zauważył zagrania ręką Almendry we własnej szesnastce.

Od momentu utraty gola „Xeneizes” zmobilizowali się, aczkolwiek nie zdołali wyrównać. Bliski celu był zmiennik Ramón Ábila, lecz jego główkę po wrzutce od Pavóna heroicznie zatrzymał Campaña. Urugwajczyk wybił także centrostrzał Pavóna zza szesnastki. Podczas innej sytuacji Ábila obiła słupek bezpośrednim strzałem zza pola bramkowego, a za chwilę sędzia uniósł chorągiewkę, albowiem w momencie oddania strzału przez „Wanchope’a” dogrywający mu przewrotką z boku pola karnego Bou znalazł się na pozycji spalonej.

W doliczonym czasie starcia piłkarze Boca rzucili się z głośnymi pretensjami arbitra Ariela Penela, gdy ten nie zauważył dotknięcia piłki ręką w szesnastce „Inde” przez ich skrzydłowego Gonzalo Veróna. Sfrustrowany kapitan Pablo Pérez nawrzucał rozjemcy tak dosadnie, że ten aż pokazał mu czerwoną kartkę. Zatem następne osłabienie Boca przed przyszłą kolejką, gdzie czekają Newell’s Old Boys.

Jednak „oliwa sprawiedliwa”, bowiem obie drużyny nie otrzymały tutaj należnego rzutu karnego. W końcowych sekundach jeszcze niecelny strzał rozpaczy z wolnego Pavóna, po czym Penel odgwizdał koniec spotkania. „Xeneizes” podczas tego sezonu przegrali oba mecze przeciwko drużynom z Avellanedy. W listopadzie ulegli 1:2 u siebie Racingowi.

Druga ligowa porażka pod rząd wyraźnie sygnalizuje, że obrona mistrzowskiej korony przez Boca Juniors wcale nie będzie łatwym zadaniem. Przewaga nad wiceliderem wynosi już zaledwie cztery oczka. Do końca sezonu zostały cztery kolejki, więc nie można sobie pozwolić na następnie potknięcia.

Natomiast Independiente szykując się do własnego hitu CL z brazylijskimi Corinthians wytrzymał presję, ogrywając „Bosteros” pierwszy raz od 2012 roku i tego pamiętnego dreszczowca na La Bombonera, który zakończył wynikiem 5:4 dla czerwonego dystryktu Avellanedy. Podopieczni Ariela Holana wrócili do czołowej piątki tabeli.

Independiente vs Boca Juniors 1:0 (0:0)

Gol - Martín Benítez (57′)

Skład Boca Juniors: Agustín Rossi – Leonardo Jara, Santiago Vergini (od 90+1′ [C]), Lisandro Magallán, Emmanuel Más – Wilmar Barrios (27′, Emanuel Reynoso) – Nahitan Nández, Pablo Pérez [C], Agustín Almendra (66′, Ramón Ábila), Cristian Pavón – Walter Bou

Arbiter: Ariel Penel

W najbliższym tygodniu Boca odpoczywa od Pucharu Wyzwolicieli. Można solidniej przygotować się do ugoszczenia Newell’s Old Boys za tydzień.

Półtorej tygodnia dzieli nas od prestiżowej bitwy na La Bombonera o zwycięstwo w „libertadoresowej” grupie H przeciwko liderującemu obecnie Palmeiras. Końcówka bieżącego miesiąca niewątpliwie będzie decydującym momentem w kampanii 2017/2018.

1 komentarz do "Przegrany klasyk Boca – przewaga topnieje"

  1. assurbanipal's Gravatar assurbanipal
    16 kwietnia 2018 - 19:39 | Link

    Nocna pora niestety uniemożliwia zapewne nie tylko mi możliwość oglądania sporej części meczów Boca. Niestety na podstawie skrótu wygrana Independiente w pełni zasłużona. Od jakiegoś czasu nie wygląda to za dobrze. Nawet wygrane są zazwyczaj jedną bramką i to często wymęczone :( Oby z Newell’s w końcu zapunktowali, bo mistrzostwo może się wymknąć na samym finiszu.

Zostaw odpowiedź