Central znów za silny dla Boca

W dziesiątej kolejce ligowej piłkarze Boca Juniors mogli wziąć rewanż na Rosario Central za niedawne wyeliminowanie z Pucharu Argentyny. Jednakże nie udało się. „Xeneizes” mimo wyraźnej przewagi tylko zremisowali 1:1 przeciwko drużynie Eduardo Coudeta, pierwszy raz w tym sezonie tracąc punkty na La Bombonera.

Rozpoczęło się całkiem obiecująco. Już w 11 minucie najskuteczniejszy snajper gospodarzy, Darío Benedetto przejął futbolówkę po złym wybiciu obrońcy ze szwajcarskimi korzeniami Dylana Gissiego i wybiegł sam na sam z niegdysiejszym bramkarzem Boca – Sebastiánem Sosą, którego pokonał delikatną podcinką. Futbolówki lecącej do siatki nie zdążył wybić Gissi. Dla łysego napastnika to szósty gol podczas trwającej kampanii, który pozwolił mu zostać wiceliderem rankingu goleadorów.

Aczkolwiek zespół Guillermo Barrosa Schelotto prowadzeniem cieszył się tylko przez sześć minut. W 17′ odpowiedź gości – Giovani Lo Celso dograł w pole karne, gdzie znalazł się przeoczony przez defensywę Boca napastnik Teó Gutiérrez, który obrócił się z piłką i niskim uderzeniem wyrównał straty, zdobywając swego pierwszego gola w barwach „Canallas”.

Kontrowersyjny Kolumbijczyk, jaki w niedalekiej przeszłości reprezentował barwy River Plate po strzelonym golu zaczął gestami prowokować kibiców miejscowych. Rzecz jasna drażnienie się z hinchadą „La Doce” było głupim pomysłem. Nie dość, że oberwał jakimś przedmiotem lecącym z trybun, to jeszcze w jego kierunku ruszyli wkurzeni zawodnicy Boca.

Najbardziej swą złość okazał Ricardo Centurión (nota bene wychowanek Racingu Club), który uderzył po twarzy i lekko kopnął Teó. Natomiast Gino Peruzzi popchnął go, powalając na murawę. Peruzziemu się upiekło, ale Centurión wraz z kolumbijskim prowokatorem zostali wyrzuceni z boiska przez sędziego. Obie drużyny zatem musiały kończyć mecz w dziesięciu. Awantura między graczami obu drużyn spowodowała rozstrój w spotkaniu oraz interwencję służb porządkowych.

Gdy sytuacja została uspokojona Boca bezskutecznie szukała metody, aby ponownie objąć prowadzenie. W przeciągu minut 29-34 zawodnicy gospodarzy trzykrotnie zaliczyli poprzeczkę bramki strzeżonej przez Urugwajczyka Sosę. Najpierw Carlos Tévez obił ją zza pola karnego.

Krótko później mogący wyjść na czoło klasyfikacji strzelców Benedetto kuriozalnie wycelował w nią z kilku metrów po centrze z boku od wracającego do podstawowej jedenastki Franka Fabry. Następnie inny eks-Boca, Marco Torsiglieri głową wysłał piłkę na rzut rożny. Bezpośrednio z tegoż kornera wytrzymałość poprzeczki sprawdził Cristian Pavón. Niewiele zabrakło do spektakularnego „gola olímpico”…

Z drugiej strony „Bosteros” mieli farta, że arbiter nie przyznał Central rzutu karnego po ewidentnym faulu Fabry w obrębie własnej szesnastki. Podczas pięciu doliczonych minut (wywołanych przerwą w grze podczas boiskowej awantury) niewiele się wydarzyło.

Druga odsłona starcia niestety okazała się nudna, jak flaki z olejem. Boca generalnie ograniczyła się do uderzeń z dalszych odległości i dopiero tuż przed samym końcem zmiennik Jonathan Silva groźnie uderzył z rzutu wolnego zza linii bocznej szesnastki. Sosa ledwo co obronił ten strzał.

Sara pod koniec także był zmuszony do żywiołowej interwencji, bowiem po gapiostwie obrony akcji podbramkowej dostąpił Washington Camacho. Bramkarz miejscowych sparował jego strzał wślizgiem. W doliczonym czasie sędzia Darío Herrera znowu pomógł Boca odgwizdując pozycję spaloną urugwajskiego jokera mimo, że Camacho nie przekroczył linii ofsajdu, a mógł stworzyć sobie klarowną okazję…

Ostatecznie remis 1:1. Dla Boca jest on niczym porażka, bowiem liderujący Estudiantes La Plata oddalili się na siedem punktów, a zespół „Azul y Oro” spadł z drugiego na czwarte miejsce w tabeli. Zgromadził aktualnie 19 punktów.

Central odniósł swój trzeci konsekutywny remis na arenie ligowej – po przegranych derbach Rosario ciągle dzielą się punktami. Można jednak śmiało stwierdzić, iż zrewanżowali się Boca za ubiegłoroczny finał Copa Argentina, gdzie ulegli dzięki stronniczemu arbitrażowi Diego Ceballosa (który nota bene ciągle jest zawieszony w Primera División i może tylko sędziować mecze drugiej ligi).

Boca Juniors vs Rosario Central 1:1 (1:1)

Gole - 1:0 Darío Benedetto (11′), 1:1 Teó Gutiérrez (17′)

Skład Boca Juniors: Guillermo Sara – Gino Peruzzi, Santiago Vergini, Fernando Tobio, Frank Fabra (80′, Jonathan Silva) – Pablo Pérez (C) (80′, Sebastián Pérez), Rodrigo Bentancur – Cristian Pavón (67′, Fernando Zuqui), Carlos Tévez [od 80′ (C)], Ricardo Centurión – Darío Benedetto

Arbiter: Darío Herrera

Boca ma przed sobą naprawdę ciężki harmonogram. W następnej kolejce wyjazdowy klasyk z San Lorenzo, później domowe gorące starcie z Racingiem Club, a w połowie grudnia jeszcze El Superclásico na obiekcie River Plate.

W międzyczasie zarząd Daniela Angeliciego będzie wznosił błagalne modły do włodarzy CONMEBOL odnośnie przydziału trzech dodatkowych miejsc w przyszłorocznej edycji Copa Libertadores zwolnionych przez wycofujących się Meksykanów. Szanse na przydzielenie jednego z tych biletów Argentynie nie są jednak wysokie. 

1 komentarz do "Central znów za silny dla Boca"

  1. assurbanipal's Gravatar assurbanipal
    21 listopada 2016 - 07:48 | Link

    Szkoda tak frajersko straconych 2 punktów :(

Zostaw odpowiedź