Boca zatopiła piracką łajbę

W drugiej kolejce nareszcie przełamała się Boca Juniors. „Xeneizes”, którzy rozpoczęli sezon ligowy wyjazdową porażką z Lanús teraz idealnie przywitali się z La Bombonerą deklasując 3:0 ekipę Belgrano. Podopiecznym Guillermo Barros Schelotto udało się rozgromić rywala mimo znacznego czasu gry w osłabieniu. Chociaż konfrontację ułatwiło przysłanie przez gości do Buenos Aires półrezerwowego składu, bowiem „Piratas” kumulują siły na Copa Sudamericana.

To pierwsze domowe zwycięstwo „Bosteros” nad drużyną z Córdoby od czasu powrotu jej do grona pierwszoligowców w 2011 roku. Rozmiar tryumfu wywiera o tyle większe wrażenie, jeśli zważamy na konieczność radzenia sobie bez Carlosa Téveza przez ponad połowę spotkania. Nie samym „Apaczem” jednak Boca żyje. Bohaterami zespołu okazali się Cristian Pavón oraz Frank Fabra, którzy od maja wnoszą zdecydowanie najwięcej do zespołu.

Rozpoczęło się od zdecydowanych ataków gospodarzy i nikogo nie może dziwić wysoka victoria Boca. Początkowo wyrafinowania zabrakło Ricardo Centuriónowi. Wypożyczony z ligi brazylijskiej skrzydłowy zanotował dwa nieudane strzały zza pola karnego (jeden chybił nad poprzeczką, drugi wyłapał bramkarz), a także jedno uderzenie sprzed narożnika pola karnego, jakie wybił Juan Carlos Olave.

Aczkolwiek nie umniejszajmy także roli Téveza, bo to właśnie kapitan zapewnił prowadzenie. W 33 minucie pokazał młodszemu koledze, jak należy uderzać z dystansu. Największy gwiazdor Boca wyprowadził atak środkiem pola i mając przed linią szesnastki jednego obrońcę uderzył nisko, wręcz finezyjnie przy słupku nie dając najmniejszych szans goalkeeperowi.

Niestety, trzy minuty później Carlitos zarobił czerwoną kartkę. Najpierw sędzia pokazał mu żółtą kartkę za spóźnione wejście w nogi oponenta, a następnie drugie „żółtko” za garść epitetów pod adresem rozjemcy.

Aczkolwiek miejscowi będąc osłabionymi wyśrubowali dwubramkową zaliczkę tuż przed przerwą. W drugiej minucie doliczonego czasu Cristian Pavón fantastycznie sieknął z rzutu wolnego i od poprzeczki trafił do siatki.

W drugiej odsłonie zespół „Azul y Oro” ciągle naciskał gości. Głównym aktorem spektaklu był wówczas Frank Fabra. Kolumbijczyk zaliczył jedno odbite od poprzeczki uderzenie z dystansu.

Belgrano jedyną ciekawszą okazję miało około 70 minuty. Wówczas ich wiekowy napastnik Mauro Óbolo fatalnie spudłował w akcji jeden na jednego z Guillermo Sarą. W 74 minucie liczebność składów wyrównała się, bowiem za drugą żółtą kartkę wyleciał też boczny obrońca przyjezdnych – Federico Álvarez.

Natomiast Fabra w 84 minucie dopiął swego i zdobył gola numer trzy dla Boca. Błyskawiczny kontratak po rzucie rożnym gości. Ciemnoskóry Kolumbijczyk otrzymał dogranie głową od Santiago Verginiego i od połowy boiska był sam na sam z Olave. Przeprowadził rajd z futbolówką przez pół boiska i gdy znalazł się już w polu karnym zostało mu tylko wykorzystać dogodną szansę.

Kilka minut później lewy obrońca mógł zdobyć jeszcze jednego gola, aczkolwiek znalazł się na niezbyt odpowiedniej pozycji do oddanie strzału na boku szesnastki, a Olave jakoś zatrzymał jego szarżę. Ostatecznie Boca złupiła oszczędzającą się na Sudamericanę drużynę Belgrano wynikiem 3:0, choć kanonada powinna być nieco wyższa.

Boca Juniors vs Belgrano 3:0 (2:0)

Gole - Carlos Tévez (33′), Cristian Pavón (45+2′), Frank Fabra (84′)

Skład Boca Juniors: Guillermo Sara – Gino Peruzzi, Santiago Vergini, Fernando Tobio, Frank Fabra – Pablo Pérez [od 36′ (C)], Andrés Cubas – Cristian Pavón (81′, Fernando Zuqui), Carlos Tévez (C), Ricardo Centurión (85′, Federico Carrizo) – Walter Bou (85′, Darío Benedetto)

Arbiter: Germán Delfino

Po okazałym tryumfie piłkarze Boca wspięli się do środka tabeli, a co najważniejsze przełamali się po niezbyt udanym starcie nowej kampanii.

Za tydzień brygadę dowodzoną przez Guillermo Barrosa Schelotto czeka daleki wyjazd do Mendozy na Godoy Cruz, który ma spore nadzieje awansu do przyszłorocznej Copa Libertadores (zakwalifikuje się o ile tegorocznej Sudamericany nie wygra ktoś z trójki Independiente-Belgrano-Banfield).

Facebook Comments

Zostaw odpowiedź