Boca ma patent na beniaminków

Pewni drugiej lokaty w swojej grupie Copa de Liga Profesional zawodnicy „Xeneizes” zwieńczyli ją wyjazdowym starciem przeciw Tigre. Boca Juniors grała tu tylko o pietruszkę, a mimo to przyłożyła się do meczu i zwyciężyła 2:0, rewanżując się za przegrany finał pierwszej edycji Pucharu Ligi sprzed trzech lat.

Grupa B:

Tigre vs Boca Juniors 0:2 (0:1)

Gole – Darío Benedetto (44′), Luis Vázquez (65′)

Właściwie jedynym symbolicznym celem, jaki przyświecał tu ekipie Sebastiána Battaglii było ukończenie fazy grupowej Copa de Liga Profesional bez wyjazdowej porażki. I udało się go osiągnąć.

Choć rywal zdecydowanie przeważał w drugiej połowie, gigant zwyciężył różnicą dwóch bramek. Rezultat zatem identyczny, co tydzień temu przeciw drugiemu beniaminkowi – Barracas Central.

Mimo zagwarantowanego statusu wicelidera tabeli i ćwierćfinału u siebie, „Bosteros” wystawili tu całkiem mocne zestawienie.

Tigre zaś ciągle bił się o awans do play-off’ów. Paradoks jednak polegał na tym, iż lepiej tu było zająć czwartą, aniżeli trzecią lokatę, aby uniknąć River Plate w ćwierćfinale.

Z tego względu prawdopodobnie aktualny mistrz drugiej ligi, wiedząc już o złym rezultacie goniącego top 4 Huracánu zamierzał celowo podłożyć się, żeby przypadkiem wyprzedził go Aldosivi. Tego zamiaru jednakże chłopcy Diego Martíneza nie osiągnęli.

Boca wygrała czwarty raz w ostatnich pięciu starciach. Ostatnio notuje świetne wyniki, chociaż jakość gry najpopularniejszego klubu Argentyny generalnie wygląda daleko od zachwytu.

Trudno jednak błyszczeć, kiedy mecz trzeba podejmować regularnie co trzy dni, a „Azul y Oro” taki męczący obowiązek towarzyszy regularnie od przeszło miesiąca.

Dodajmy, iż jeżeli Boca Juniors dotrze do finału Pucharu Ligi, wtedy systematyczne występy co pół tygodnia będzie miała aż do końca maja! Nie krytykujmy zatem nadmiernie eksploatowanych piłkarzy!

Początkowo nie działo się zbyt wiele. Darío Benedetto uderzył mizernie z rzutu wolnego i piłkę łatwo wychwycił Gonzalo Marinelli. Ponadto „Pipa” pomylił się obok słupka dalekosiężną próbą.

U kresu pierwszej części widowisko się rozkręciło. Podczas rozegrania rzutu wolnego, z którego dośrodkował Sebastián Villa strzał głową młodego defensora Gabriela Arandy także Marinelli obronił.

Chwilę potem Kolumbijczyk Villa sam zapragnął zwieńczyć akcję, lecz jego niskie przymierzenie z narożnika 16-tki zatrzymał goalkeeper Tigre.

Gospodarze stworzyli sobie jedną groźniejszą sytuację do przerwy. Niemniej wychodzący z bramki Agustín Rossi na skraju pola karnego zahamował szarżę Ijiela Prottiego.

Natomiast tuż przed kwadransem odpoczynku „Bosteros” strzelili gola do szatni. Marinelli nie zdołał przejąć dośrodkowania, czego cały jego zespół gorzko pożałował.

Sebastián Villa wykonał podanie z ubocza szesnastki w pole bramkowe, skąd do pustej siatki trafił Benedetto.

Siódmy raz podczas Pucharu Ligi czołowy snajper Boca wpisał się na listę strzelecką. Już tylko dwa gole dzielą „Pipę” od liderów klasyfikacji goleadorów.

Od drugiej odsłony częściej nacierał goniący wynik „El Matador”. Sebastián Prieto spudłował zza pola karnego. Nadto, dwukrotnie obrońcy zatrzymali mocne uderzenia gospodarzy.

Natomiast w 65 minucie „Bosteros” obnażyli indolencję przeciwnika i przypieczętowali victorię na Coliseo de Victoria. Następna akcja bramkowa zainicjowana fatalnym błędem defensywy miejscowych.

Cristian Medina odebrał futbolówkę gapowatemu obrońcy i popędził w pole karne. Tam asystował do Luisa Vázqueza, a zmiennik zza piątego metra podwyższył na 2:0.

To drugi gol w Pucharze Ligi tego 21-letniego atakującego, a trzeci tegoroczny wliczając też Copa Argentina. Od czasu powrotu do domu Darío Benedetto, młodzian osunął się w cień po znakomitym poprzednim półroczu i strzela mniej.

Pozostała część zawodów przebiegła pod znakiem spartolonych akcji Tigre. Fantastycznie bronił Agustín Rossi, zatrzymując choćby atak w polu bramkowym Prottiego oraz próbę z ubocza 16-tki Pablo Magnína.

Wybijając strzał z boku pola karnego Mateo Retegui’ego (kiedy i tak mieliśmy ofsajd) goalkeeper Boca nabawił się bólu w ręce, ale na szczęście po interwencji lekarzy mógł kontynuować grę.

Fantastyczną interwencją wykazał się także Agustín Sandez, zatrzymując w polu bramkowym niski strzał zza niego Magnína. Pokonani zmarnotrawili multum szans i naprawdę słowa wielkiego uznania dla formacji obronnej „Xeneizes” za zachowanie tu czystego konta.

U kresu potyczki świetną okazję zaprzepaścili też przyjezdni, gdyż Nicolás Orsini będąc tuż przed bramką nie sięgnął centry Eduardo Salvio.

Skład Boca Juniors: Agustín Rossi – Jorge Nicolás Figal, Gabriel Aranda, Marcos Rojo [C] (72′, Gastón Ávila), Agustín Sandez – Cristian Medina, Jorman Campuzano, Aaron Molinas (76′, Juan Ramírez) – Exequiel Zeballos (76′, Nicolás Orsini), Darío Benedetto (63′, Luis Vázquez), Sebastián Villa (63′, Eduardo Salvio – od 72′ [C])

Sędziował: Pablo Echavarría

Ważne, iż „Genueńczycy” dokonali idealnej vendetty za porażkę 0:2 z Tigre w finale Copa de Superliga 2019!

W tabeli Boca już od tygodnia miała zagwarantowane miejsce wicelidera, a łącznie zgromadziła przez fazę grupową 27 punktów.

Po aż czterech kolejnych kwietniowych remisach, „Bosteros” wygrali ostatnie trzy bitwy grupy B i finalnie tylko oczko więcej uciułał zwycięzca stawki, czyli Estudiantes La Plata.

Przez cały ten etap czempionatu „Niebiesko-Złoci” przegrali zaledwie raz (u siebie z Huracánem 0:1 na początku marca). Tylko Racing okazał lepszy pod tym względem, gdyż całą grupę A przebrnął bez wtopy.

Już w połowie tygodnia „Genueńczyków” czeka bitwa 1/4 finału na La Bombonera przeciwko trzeciej sile grupy A, czyli komuś z grona – Newell’s Old Boys, Defensa y Justicia, Argentinos Juniors, Gimnasia La Plata lub Sarmiento de Junín. 

Tigre z 20 punktami finiszuje zmagania na najniższym stopniu podium i jednak o półfinał będzie musiał zmierzyć się przeciw River Plate, czego zapewne w północnym Buenos Aires chcieli uniknąć.

Dywagując teraz, to przy niezmienności pozostałych wyników beniaminek ominąłby machinę Marcelo Gallardo w „cuartos de final”, gdyby poniósł tu klęskę co najmniej 0:6!

Facebook Comments

Komentarze są wyłączone.