Bez bramek z Vélezem

Po wygranym El Superclásico drużyna Boca Juniors wyraźnie popadła w zadyszkę. Zaledwie remis u siebie ze znacznie słabszym Arsenalem de Sarandí oraz porażka w Kolumbii na wstępie Copa Libertadores zapaliły światło ostrzegawcze na La Bombonera. W ramach dziewiątej kolejki Pucharu Ligi czekał „Xeneizes” bój wyjazdowy z mizernym obecnie Vélezem i jego również nie udało się wygrać. Padł bezbramkowy rezultat.

Grupa B:

Vélez Sarsfield vs Boca Juniors 0:0

Starcie rezerwowych składów dwóch zespołów, które znajdują się na przeciwległych krańcach tabeli. Boca wszak wojuje o fotel lidera grupy, a Vélez broni się przed ostatnią lokatą w niej.

Wynik bezbramkowy nie powinien dziwić zważywszy na fakt, iż oba zespoły mecz potraktowały ulgowo. Jednakże „Bosteros” bardziej mogą pluć sobie w brodę z racji zmarnowanej przewagi u epilogu potyczki.

Początkowo nacierali gospodarze, oddając kilka strzałów z dalszych odległości. Choćby młodzi Máximo Perrone i Nicolás Garayalde nieznacznie pomylili się w ten sposób.

Ponadto Agustín Rossi wychwycił niski strzał z ubocza pola karnego swego imiennika Bouzata, walczącego przeciw macierzystemu klubowi.

Jedyne groźniejsze uderzenie Boca to próba Sebastiána Villi zza szesnastki, jaka nieznacznie minęła dalszy słupek.

Tuż przed przerwą naprawdę blisko trafienia dla Vélezu znalazł się Sebastián Sosa Sánchez. Urus chybił głową o parę metrów koło bramki.

Drugą połowę zamierzał z przytupem zainicjować wprowadzony po przerwie Óscar Romero. Paragwajczyk posłał dalekosiężną torpedę, jaką jednak pewnie wychwycił Lucas Hoyos.

W 69 minucie obrońca miejscowych posłał przypadkowy strzał głową zza piątego metra podczas walki o piłkę z Luisem Vázquezem. Na szczęście własne i całego swego zespołu chybił obok słupka.

Później popisać się mógł Rossi, który podczas rozegrania odpowiednio wolniaka oraz kornera zablokował groźne uderzenia głową autorstwa Garayalde oraz Perrone.

Za to od prologu ostatniego kwadransa regulaminowego czasu Boca dosłownie torpedowała bramkę lokalnego teamu. Jednakże Lucas Hoyos czynił cuda w bramce Vélezu.

Najpierw Sebastián Villa pomknął z akcją od ubocza pola karnego, ale będąc naprzeciw Hoyosa nie poradził sobie z nim. Goalkeeper sparował jego strzał oddany na boku 16-tki, a piłka następnie odbiła się od nogi Kolumbijczyka i opuściła murawę.

Niedługo potem bramkarz „Fortíneros” heroicznie zahamował też bezpośrednią próbę Juana Ramíreza z podobnej lokacji.

Prawdziwy „save of the match” Hoyos wykonał w 85 minucie, gdy fenomenalnie wybił na rzut rożny wyjątkowo trudny niski strzał w krótki róg Luisa Advínculi ze skraju 16-tki.

Po tymże kornerze jeszcze Luis Vázquez zaliczył spudłowaną koło słupka główkę. Cała ta dominacja „Xeneizes” u finiszu zawodów poszła wniwecz.

Tym razem nie Rossi, a jego vis-a-vis z ekipy oponenckiej został bohaterem spotkania. Boca zaś ponownie zaprzepaściła szansę na przejęcie fotelu lidera grupy B.

Skład Boca Juniors: Agustín Rossi – Luis Advíncula, Gabriel Aranda, Marcos Rojo [C], Agustín Sandez -Guillermo Fernández (65′, Alan Varela),  Cristian Medina (65′, Juan Ramírez), Gabriel Vega (80′, Eduardo Salvio) – Sebastián Villa, Luis Vázquez, Aaron Molinas (46′, Óscar Romero)

Sędziował: Patricio Loustau

Rok temu na arenie Copa de Liga Profesional doszło do istnej demolki, bowiem Boca zdeklasowała 7:1 Vélez na jego obiekcie. Teraz dla odmiany ani jednego trafienia.

W tabeli zawodnicy Sebastiána Battaglii zamiast prowadzić, aktualnie są drudzy z szesnastoma punktami na koncie.

O ile sam awans do ćwierćfinałów Pucharu Ligi teoretycznie nie powinien sprawić problemu „Azul y Oro”, to sama rywalizacja na dwóch frontach póty co wyraźnie przerasta ich.

We wtorek Boca Juniors konfrontuje się na własnym terenie przeciw boliwijskiemu Always Ready mającemu barwy niczym River Plate. Trzeba wygrać, ażeby odskoczyć od dna po falstarcie w Copa Libertadores. 

Na arenie Pucharu Ligi zaś piłkarze „Genueńczyków” następne starcie zanotują za tydzień u siebie przeciw dołującemu Lanús.

Vélez czeka o wiele trudniejsze zadanie, jeśli klub chce wrócić na właściwe tory w CL (po blamażu 1:4 w La Placie na wstępie rywalizacji). W czwartek zespół Julio Vaccariego musi dokopać u siebie finaliście ostatniej edycji Copa Sudamericana, a mianowicie Red Bullowi Bragantino z Brazylii.

W grupie B bieżących rozgrywek krajowych „Fortíneros” piastują teraz dziewiątą lokatę przy uciułanych dziesięciu oczkach. Na pewno oczekiwania wobec teamu z El Fortín de Liniers były zdecydowanie większe. 

Facebook Comments

Komentarze są wyłączone.